OPOWIEŚĆ O MAŁOSOLNYCH
Tylko dzieci potrafią powiedzieć: „Król jest nagi”, więc
pytają naiwnie (my już przestaliśmy), dlaczego ogórki nazywają się małosolne,
skoro dodaje się do nich tyle soli! Nie tak znowu dużo, bo 1 łyżkę stołową na 1 litr wody, ale i tak nie
wszyscy wiedzą, dlaczego „małosolne”.
| Ogórki muszą być jędrne i ładnie pachnieć. |
Są one „mało – solne” w porównaniu do „dużo – solnych”
ogórków kiszonych na zimę. Żeby te zielone cuda wytrzymały w słoikach kilka
miesięcy i nie popsuły się, trzeba dodać więcej soli. Dwa razy więcej!
A w sprawie soli, obowiązuje jedna, podstawowa zasada – sól
ma być kamienna i bez dodatków. Nie może być jodowana i z tego powodu nie
nadaje się sól morska, i nie może zawierać dodatków chemicznych. Niestety
znajdujemy je już nawet w, wydawałoby się zwykłej, soli. Mają one m.in.
zapobiegać zbrylaniu.
Generalnie, gdy zalejemy ogórki solanką, zawsze najpierw
powstaną małosolne, a później zrobią się kiszone. Jeśli mamy ochotę na te
pierwsze, są do schrupania po jednym do kilku dni, te drugie po tygodniu,
dwóch. Czas zależy od dwóch czynników – temperatury solanki, którą zalewamy
ogórki, i temperatury otoczenia. Zalewa wrząca lub bardzo gorąca przyspieszy
proces i niektórzy mówią, że już na drugi dzień mają gotowe małosolne. W części
przepisów zalewę się studzi. Tworzenie się aromatycznych małosolnych będzie
przebiegało najwolniej, gdy solanka będzie zimna. Ogórki trzymane w cieple
szybciej dojdą, w chłodnym miejscu wszystko potrwa dłużej. Podobno ważne jest
też przyciemnienie. Ta magia, która odbywa się na naszych oczach, lubi półmrok,
więc albo ciemne miejsce albo przykrycie ściereczką. I ta potrzeba intymności
ogórków, kiedy się kiszą, leży u podstaw używania naczyń kamionkowych do tego
procederu. Więc może nie do końca mają rację ci, którzy mówią, że naczynie nie
ma znaczenia, i polecają szklane słoiki? Małosolne robi się też w plastikowych
wiaderkach lub emaliowanych garnkach. No nie wiem… Jak się nie ma „buncloka”,
to się bierze słoik.
Jednak zacznijmy od początku, czyli od ogórków. Najlepsze
byłyby z ogródka, ale w maju, czerwcu jeszcze ich nie ma, a smak na małosolne
jak najbardziej daje o sobie znać. Zwłaszcza że w niemal każdym warzywniaku
unosi się charakterystyczny zapach i jak będziemy robić swoje, to taki sam
wypełni nasz dom.
Najmniej zaufania mamy do marketowych ogórków, wolimy te z
targowiska. Ale nie dajmy się zwariować. Jędrne, wyraziście zielone, bez
uszkodzeń i w dobrej cenie znalezione w dyskoncie będą lepsze niż suszki z
targu, które leżą już nie wiadomo jak długo, czekając na klientów. A tych nie
ma, bo cena niebotyczna.
Mniej ważne gdzie, ważne jakie. Mają być twarde, zdrowe,
najlepiej nie za duże. Niektóre gospodynie twierdzą, że nie należy kupować po
dłuższej suszy, inne mówią, że niedobre będą zbierane przed burzą. Jeszcze inne
radzą, by po przyniesieniu do domu, trzymać kilka godzin w zimnej wodzie. Po
takiej kąpieli idealnie się myją, a jeśli były wysuszone, nabiorą trochę ciała.
Ważne, by zrobić je jak najprędzej po przyniesieniu do domu, a że pracy nie
jest wiele, to załatwimy to raz dwa.
Oprócz ogórków, w wersji absolutnie podstawowej, musimy
mieć: chrzan, czosnek i koper. Układamy ogórki w naczyniu, przekładając obranym
i pokrojonym chrzanem oraz obranymi ząbkami czosnku. Gdy jest bardzo młody
można zostawić skórkę, ona też dodaje smaku. Na górze kładziemy wiązkę kopru. Kiedy
naczynie jest duże, układamy warstwami.
Bardzo często do ogórków nie tylko małosolnych, ale też
kiszonych, dodawane są liście. Mogą być dębowe, z czarnej porzeczki, wiśniowe, chrzanowe
i z winorośli. Mają zapobiegać psuciu się przetworów i pomagać w zachowaniu
jędrności, raczej nie mają wpływu na smak. Zdarza się też wsypywanie ziarenek
gorczycy, ziela angielskiego, kminku, liści laurowych, choć przeciwnicy
uważający, że te ingrediencje lepiej komponują się z zalewą octową. To nie do
uwierzenia, że tak prosty przepis może mieć tyle modyfikacji, ale ma i jedna z
nich mówi o dodawaniu cukru – 1 łyżeczka na 1 litr wody. Są też opcje
egzotyczne z dodatkiem chili, curry, a nawet przepis na małosolne ogórki z
jabłkami, których ćwiartki po prostu układamy między ogórkami.
Zwyczajem jest przycinanie końcówek, żeby ogórki szybciej
się ukisiły, niektórzy nacinają. Solanka szybciej dostaje się do wnętrza i
zaczyna działać. Jednak gdy jest ciepło, zabiegi te są niepotrzebne.
Gdy stworzymy już swoją kompozycję składników i ułożymy ją w
naczyniu, zalewamy wodnym roztworem soli – 1 łyżka stołowa na 1 litr wody na małosolne i
kiszone do szybkiego jedzenia oraz 2 łyżki do kiszenia na zimę. Zwykłą wodę z
kranu lub kupną źródlaną (nie żadną
mineralizowaną, bo niektóre pierwiastki mogą utrudniać cudowną
przemianę) zagotowujemy, rozpuszczamy sól i zalewamy ogórki z dodatkami.
Powinny być całkowicie przykryte i dociśnięte. W wielu domach stosuje się
talerzyk i na nim kamień, inni stawiają na ogórkach słoik wypełniony wodą. Ma
to być po prostu coś czystego i ciężkiego.
| Co tam się dzieje! |
Naczynie stawiamy gdzieś z boczku, żeby ogóreczków nie
niepokoić. Będą sobie "bulkać", woda będzie mętnieć, wokół będzie się rozchodził
boski aromat.
Bardzo dobra jest woda, przechodzą do niej wszelkie cenne
składniki przemiany ogóreczków. Na zmęczenie po alkoholowych ekscesach, wręcz
idealna. W soku występuje wysoka zawartość kwasu mlekowego, działa więc
pobudzająco na trawienie. Działa też odtruwająco, eliminując niekorzystne
drobnoustroje znajdujące się w jelitach.
Przetwory z ogórków wymyślono, żeby zagospodarować letnie
plony i móc z nich korzystać w czasie, gdy nie będzie świeżych warzyw. Okazało
się jednak, że przez kiszenie ogórki nie tylko można przechować, ale sprawić,
by awansowały z dość ubogich w witaminy i sole mineralne produktów do elity.
Dzięki kiszeniu, a więc działaniu bakterii mlekowych, zachowuje
się witamina C i prowitamina A. Zwiększa się zawartość witamin B2, B3, B6, B12,
PP. Kiszonki zawierają witaminę E, K oraz potas, wapń, magnez, żelazo, cynk i
fosfor. Występują w nich bakterie probiotyczne, podobne do tych z kefirów,
jogurtów, a więc zwiększają odporność na infekcje. Pomagają przy
dolegliwościach żołądkowych, m.in. wrzodach. Znaleziono nawet substancje
działające antyrakowo, antydepresyjnie, wzmacniająco.
Tekst ukazał się na portalu Cieszyńskie Smaki.


