czwartek, 10 lipca 2014

KOMPOT - MAGIA LATA
Pamiętam go ze szkolnej stołówki, nie był smaczny. Szczególnie nie lubiłam truskawkowego, bo miał dziwny – wcale nie czerwony kolor, a jeszcze dziwniejszą barwę przybierały pływające w nim rozciapkane truskawki.

Fantazje
Ale tak w ogóle, to lubię kompoty i lubię je gotować. Gdyby nie rodzina, to luźniej puściłabym wodze fantazji, ale trochę się boję, że jakiś jeden malutki składniczek nada niepożądanego dla nich smaku i gar napoju pójdzie na zmarnowanie. Dlatego podchodzę do kompotów asekurancko, a i tak ich gotowanie sprawia mi frajdę.
Magia wywaru
Mam nieodparte wrażenie, że przygotowywanie wywarów, naparów ma w sobie coś magicznego. Wrzucamy do kotła z wrzątkiem rozmaite ingrediencje, a woda przejmuje ich smaki, aromaty i wszelkie uleczające, dające siłę i witalność składniki. Od czasu do czasu zamieszamy w garcu łyżką i stukniemy nią w krawędź jak czarodziejską różdżką... Jeszcze wypadałoby wymruczeć jakieś zaklęcie...  

Kompot - łyknij lata.
 Co lubię w kompotach
Znalazłam opinie zdecydowanie na tak i zdecydowanie na nie. Biorąc je pod uwagę, mogę powiedzieć, że jestem zwolenniczką kompotów, bo:
1. każdy owoc się przyda, nawet garstka może nadać niezwykły smak, zapach, kolor
2. można tworzyć niecodzienne smaki i tylko jednorazowe! a to ze względu na różny stopień dojrzałości, odmianę, długość przechowywania owoców, a później zastosowane proporcje
3. wywar przejmuje z owoców całe ich bogactwo, prawdę mówiąc nie całe i trochę tego bogactwa w trakcie gotowania wyparowuje, ale mimo wszystko sporo zostaje
4. nie ma w kompotach żadnych chemicznych dodatków, no z wyjątkiem tych, które wpakowano w owoce, dlatego zbieramy je w ogródku swoim, rodziny, przyjaciół sąsiadów (lepiej za ich zezwoleniem) lub kupujemy od pewnego sprzedawcy
5. można zarządzać słodkością (słyszałam już o zarządzaniu wszystkim) i robić kompot z większą lub mniejszą ilością cukru (lepiej z mniejszą, ale dzieci nie zawsze się na to godzą), smak kompotu będzie bogatszy, gdy użyjemy brązowego cukru.
Znalazłoby się jeszcze wiele za i na pewno należy do nich zapach rozchodzący się po domu w trakcie, gdy kompot powstaje.

Przed gotowaniem owoce warto rozdrobnić, poprzekrawać, rozgnieść.
Sposób na dzieci i kompot
Słyszę czasem, że dzieci nie chcą pić kompotu. Jeśli uważamy, że kompot to czarodziejski wywar z lata gotowany z miłością i odrobiną magii i chce, by dzieci go piły, niech spróbuje:
1. ugotować razem z dzieckiem (to działa w przypadku wszelkich potraw)

2. przecedzić kompot do dzbanka, żeby nie pływały w nim żadne farfocle, dodać lód i włożyć słomkę (słomki i lód działają w przypadku wszelkich napojów, nie wyłączając herbaty ziołowej).

czwartek, 3 lipca 2014

RÓŻE NA SUKNI
Gospodarze na Śląsku Cieszyńskim byli mądrymi ludźmi. Cenili wiedzę, a co za tym idzie książki. Czytali - Pismo Święte, śpiewniki, kazania, pisali dzienniki i poradniki. Mieli też wyczucie smaku, doceniali piękno przyrody i odwzorowywali ją, zdobiąc przedmioty codziennego użytku.

Ostatnio obserwowałam pokaz dawnego kuźnictwa w Muzeum Ustrońskim. Zdolny młody człowiek prezentował m.in. proces zdobienia narzędzi. Po co wykuwać wzorki na siekierze? Po nic, a właściwie po coś bardzo ważnego - żeby było ładniej!
Nie mogę się napatrzeć na stroje cieszyńskie. Wyobraźnia ich twórczyń robi wrażenie. Kiedy podziwiałam róże w ogrodzie mamy, od razu przypomniały się dwa wzory, widziane wcześniej na regionalnych strojach.
Natura najlepiej inspiruje, ale trzeba dużych umiejętności, wyczucia smaku, żeby inspirację przekuć czy przeszyć w materię. Dla mnie to design najwyższych lotów.